Pisali o nas
odkupiciela.pl
Trzy obrzeżnie usytuowane wieże wyznaczają przestrzeń sakralną nowej świątyni, stworzonej dla liczącej około siedmiuset rodzin parafii. Forma budowli zwraca uwagę zarówno poruszającą bryłą, jak i niecodzienną fakturą murów, układem cegieł oraz ich dekoracyjnym rysunkiem.
Winkiel, pion i lico - to najważniejsze w murarce - twierdzi pan Florek, stary śląski fachowiec - a pan inżynier chce tą brzydką stroną do przodu?

Stanisław Niemczyk, autor tego niezwykłego kościoła chciałby, aby ludzie wznoszący obiekt mieli szacunek do budulca. Zauważa więc, że przecież chleb w piecu też jest od spodu osmalony, a nie traci przez to swej wartości. Na Górnym Śląsku ten właśnie domowy chleb staje się emocjonalnym argumentem ważącym na decyzji: no to murujemy od brzydkiej strony - godzi się pan Florek. (...)
Nie tylko jednak niecodzienna faktura murów kościoła w Czechowicach-Dziedzicach zwraca uwagę. Zdumiewa też układ cegieł, ich dekoracyjny rysunek, a także wstawione w nie - jak intarsja - kamienie, a czasem nawet spalone na klinkier ułomki, zebrane po prostu z cegielnianego śmietnika. Wszystko to - jak wielka niespodzianka - pojawiało się w miarę wznoszenia murów. Ciekawość - jaki wątek objawi nowy fragment muru - z czasem udzieliła się wszystkim pracującym na budowie, mobilizując zarazem projektanta, który codziennie nadzorował urzeczywistnianie rodzących się w jego fantazji form. (...)
Plan wnętrza kościoła - w zasadzie jednoprzestrzenny - pozwolił jednak dzięki stonowaniu światła wydobyć plastyczne walory wszędzie obecnej cegły i stworzyć zaciszne zakątki w przestrzeni, której dominantą jest święcąca w głównym ołtarzu złotą aureolą Madonna.
Najbardziej poruszająca jest bryła samego kościoła. Ujęta trzema strzelistymi wieżami, ich symboliką uzmysławia upłynięcie dwóch tysiącleci - w postaci dwóch wyższych wież - i rozpoczęcie kolejnego, które oddać ma trzecia, znacznie niższa, wznosząca się nad wejściem do kościoła. Zwana jest ona również papieską za sprawą umieszczonego na jej szczycie krzyża, wygiętego podobnie jak ten widywany często w rękach Papieża. Z racji ukośnego usytuowania osi kościoła względem przebiegającej obok ulicy dwie wyższe, symetrycznie ustawione wieże - równej przecież wysokości - widziane z tejże ulicy pozornie się wysokością różnią, co nadaje całości jakąś bardziej swobodną, rzeźbiarską formę.
Wreszcie otwory w ścianach wież; w dolnych partiach regularnie rozmieszczone, jak w budowlach średniowiecznych wznoszonych za pomocą wykorzystujących te otwory rusztowań (a tak właśnie budowano kościół w Czechowicach-Dziedzicach), wyżej zaś - gęstniejące, tworzące u szczytu intensywny, dekoracyjny ażur ściany. 35 lat muruja, pieronie, ale dziurawej ściany nie murowołech - stwierdza z refleksją pan Florek. (...)
Powstały więc w Czechowicach-Dziedzicach "dziurawe" wieże, które swą strzelistością przecinają rysujący się w dali masyw Beskidu. Powstała forma, którą na pewno wypada włączyć do skarbnicy współczesnej polskiej architektury, dzieło o naprawdę wyjątkowej wartości. (...)
Kościół w Czechowicach-Dziedzicach powstał w latach1995-1998, a wię w okresie, jak na nasze warunki, bardzo krótkim i niewybaczalnym przeoczeniem byłoby nie opisać tu, jak go budowano. Wielką wagę miał fakt, że inwestor czyli proboszcz parafii zaufał architektowi do końca, co niebywale skróciło proces projektowania i zatwierdzania, a chyba także i to, że obiekt budowano z sercem, wyłącznie siłami własnymi parafii. Opłacano tylko kilku wyspecjalizowanych fachowców, którzy pracowali po kilkanaście godzin na dobę, ramię w ramię z kilkudziesięcioma pomocnikami i fachowcami społecznymi. Budowa stała się ich sprawą, kwestią niejako moralnego obowiązku czy wręcz honoru.